Archive for the Własne samopoczucie Category

Idealny wizerunek

Cze 12th, 2009 Kategoria pozytywniej, Własne samopoczucie | no comment »

Dziś mam dla ciebie podnoszący na duchu fragment z „jeszcze
ciepłej” książki „To takie proste”, Agnieszki Opala

Swój idealny wizerunek wyrzuć do kosza

Teraz czas na przyjemności. Usiądź, zrelaksuj się. Napisz 45 swoich pozytywnych cech. Proste? Niektórzy mają problem z napisaniem nawet pierwszych dziesięciu.

Popatrz na siebie przez szkło serdeczności. Nie lubisz siebie przecież „za coś”. czytaj dalej »

Mam prawo nie znać sie na polityce

Gru 6th, 2008 Kategoria Własne samopoczucie | 2 komentarze »

Rozmawiałem kiedyś z pewną osobą… opowiedziała mi o tym jak pewnego dnia „odkryła swoje prawa”.

Dziwnie to zabrzmiało, ale tak właśnie było „odkryła swoje prawa”. Do czasu ich odkrycia, źle się czuła w swoim domu, źle się czuła przebywając z przyjaciółmi… nawet źle się czuła gdy nie wiedziała nic na omawiany przez innych temat.

Jak to określiła, wszyscy domownicy dookoła niej mieli prawo, zapewnili sobie „swoje terytorium prawne”. Jeden miał prawo słuchania muzyki, drugi miał prawo do leżenia z powodu bolącej głowy, trzeci miał prawo do nie pomagania w kuchni bo miał dwie lewe ręce, czwarty miał prawo wychodzić nie mówiąc gdzie idzie i kiedy wróci.

A ona?

A ona nie miała żadnego prawa! Nie umiała, o swoje zawalczyć. Szanując innych zatraciła własne prawa do tego stopnia, że nawet źle się czuła, gdy inni dyskutowali o polityce,a ona nic na ten temat nie wiedziała. Jak to można nic nie wiedziec o polityce – mówili do niej z pogardą… Nie umiała nawet powiedzieć, ze ją to kompletnie nie interesuje, nie wiedziała, że ma do tego prawo.

Nie wiedziała, że ma prawo się na czymś nie znać. I jakby tego było mało, z tym że się na czymś nie znała czuła się gorsza od reszty.

W dużej mierze było to efektem nabytych doświadczeń… zwykle gdy coś chciała zrobić po swojemu napotykała na sprzeciw, co wiązało się z przykrymi emocjami. Stąd w pewnym momencie przestała nawet prosić o swoje… i jednocześnie źle się czuła, gdy nie umiała uszanować praw innych domowników. Zrozumiała, że tak jest i już.

Na szczęście, do momentu… do momentu gdy zrozumiała swoje prawa. O które bała się dotychczas nawet prosić… Zrozumiała też, że nie musi o nie prosić, może po prostu zachowywać się po swojemu i wcale nie musi się z tym gorzej czuć.

  • Mam prawo mówić jak się czuję.
  • Mam prawo odmówić.
  • Mam prawo nie uczestniczyć w rozmowie gdy nie mam ochoty.
  • Mam prawo do swojego miejsca w domu.
  • Mam prawo interesować się tym i tamtym.
  • Mam prawo spotykać się z takimi a takimi osobami.

Niestety jak mówi, jej prawa nadal spotykają się ze sprzeciwem domowników… ale jak mówi: „Gdy tylko pojawiają się we mnie jakieś emocje, myśli – ze może jednak nie powinnam, powtarzam sobie: mam przecież do tego prawo! Niech się ze mnie śmieją, niech się sprzeciwiają: Ja mam do tego prawo”

A co ja z tej rozmowy wyciągnąłem?

Jedno zdanie:


Mam prawo być sobą!

Jedyne co muszę zrobić w życiu?

Gru 5th, 2008 Kategoria Własne samopoczucie | one comment »

Rozmawiałem swego czasu z pewną kobietą… opowiadała mi jak to straciła większość swojego życia na służeniu innym. Budziła się i wiedziała, że musi obsłużyć swoje dzieci, musi zadbać o swojego męża, musi go przypilnować, musi się ładnie ubrać, musi zadbać o to i o tamto… W pracy to samo, była przekonana, że nikt jej nie zastąpi, większość rzeczy robiła sama, bo myślała, że tak musi.

Wszystko musiała… była przekonana, że bez niej oni sobie nie poradzą…

Nie, nie i nikt jej wcale niczym nie straszył. Ona sama nabrał atakiego przekonania.

Trafiła kiedyś przypadkiem na terapię. Obecnie po kilku latach leczenia.. zrozumiała jedno zdanie, które stale sobie powtarza:

„Jedyne co w życiu muszę to umrzeć”

Od jakiegoś czasu w końcu zaczęła dbać o siebie.

I nie mowa tu o jakimś egoiźmie czy czymś takim… Bo egoizm to nie jest, ona służyła innym biorąc za nich odpowiedzialność, za ich życie. „Chcąc dobrze” odbierała odpowiedzialność za życie innym, jednocześnie robiąc z nich niepełnosprawnych – leniwych społecznie – czego oczywiście nie chciała.

Co z tego wyciągnąłem? Dwa zdania dla siebie:

Jedyne co w życiu muszę to umrzeć.
Jestem odpowiedzialny przede wszystkim za siebie.

Zapraszam i Ciebie do dyskusji, na małe internetowe spotkanie poniżej.